W Polsce wciąż mało popularne, niedoceniane. Dla wielu młodych ludzi są obciachem. Bo przecież, po co im to całe muzykowanie, skoro mają komputer, komórkę? Szkoda, bo w nich tkwi ogromny potencjał. Młodzieżowe orkiestry wyłapują młode talenty, na całym świecie są dumą swoich krajów. W wielu krajach nie tylko kształcą muzyków, ale czasem ratują im życie.
W Wenezueli sieć amatorskich orkiestr działa w całym kraju, skupiając kilkaset tysięcy dzieci i młodzieży. W latach 70. wymyślił ją ekonomista José Antonio Abreu. Utopijna z pozoru idea (El Sistema), miała być lekarstwem na bezrobocie, biedę, narastającą w zatrważającym tempie przestępczość. Bo przecież, kiedy dzieciaki grają, nie kradną i nie strzelają. Z inicjatywy Abreu, jak grzyby po deszczu powstawały ogniska muzyczne tzw. nucleos, finansowane do dziś przez państwo. El Sistema zapewne nie uzdrowiła kraju, ale odegrała ważny aspekt społeczny. Próżno szukać innego państwa na świecie, które ma tyle amatorskich orkiestr, ansamblów jazzowych, konserwatoriów. Wenezuela bije wszelkie rekordy pod tym względem.
W Stanach Zjednoczonych tradycja szkolnych orkiestr dętych jest tak silna jak szkolnych drużyn bejsbolowych. Dzieciaki walczą o pozycję liderów, miejsca z przodu orkiestry. Tu obciachem jest brak umiejętności gry na jakimkolwiek instrumencie. Grasz jesteś „cool”.
A co z Polską? Wydaje się, że polski system edukacji jest świetny, ale niekompletny. Kształcimy solistów, a prężnie działających młodzieżowych orkiestr jest u nas jak na lekarstwo. Nasuwa się pytanie, czy musimy mieć statystyki policyjne i bezrobocie jak w Wenezueli, żeby pomyśleć o edukacji muzycznej dzieci i młodzieży? Czy w naszym kraju sprawdziłaby się sieć ognisk podobnych do El Sistema?
We wrześniu rusza nowy projekt muzyczny – Młoda Polska Filharmonia. Ma on dać uczniom szansę na rozwój artystyczny. Wyłoni 37 najzdolniejszych uczniów szkół muzycznych II stopnia w wieku od 15 do 20 lat, którzy zanim ruszą w trasę koncertową, będą szkolić się pod okiem solistów największych światowych orkiestr. Projekt ma zwrócić uwagę na potrzebę edukacji muzycznej całego społeczeństwa.
Czy to początek zmian? Czy „trendy” będzie posiąść umiejętność wygrywania znanych melodii nie tylko z odtwarzacza MP3, ale na własnym instrumencie? Powinniśmy czerpać przykład z El Sistema, ale także szukać swoich rozwiązań. Mam nadzieję, że to początek zmian, zmian na lepsze…
Katarzyna Rudko


