We wrześniu bieżącego roku mija 62–ga rocznica śmierci wielkiego niemieckiego kompozytora późnego romantyzmu i jednego z największych w swym pokoleniu dyrygenta. Monachijczyk z urodzenia, w swoim długim życiu (przeżył 85 lat!) z wolna stawał się własną legendą, utrwaloną w dziełach, które i dziś cieszą się powodzeniem.
Terminu przypadek Straussa użył Piotr Kamiński w książce pt.: Tysiąc i jedna Opera ¹ w odniesieniu do wyjątkowych osiągnięć Richarda Straussa na polu artystycznym.
Nie mniej bezprecedensowa wydaje się być również jego postawa życiowa.
Istotą poniższego tekstu jest próba pokazania prywatnej strony życia Herr Richarda Straussa, zwłaszcza jego stosunku do żony Pauliny z domu de Ahna . Swoiste studium charakterologiczne przypadku Straussa.
Przyjęło się sądzić, iż utwór jest odbiciem psychiki twórcy pozwalającym poznać w pewnym stopniu jego charakter czy światopogląd. Bohaterowie dzieł literackich i literacko-muzycznych często mają cechy charakteru twórcy – te uzewnętrzniane i te, które twórca ze względów społecznych nie przejawia na zewnątrz.
Tymczasem Walerian Pawłowski w swojej książce pt.: Muzyka i miłość we fragmencie poświęconym naszemu bohaterowi tak pisze:
O właśnie – Don Juan! Eksplozja witalności, radości życia, zachłyśnięcie kolejnymi sukcesami, tak łatwo osiąganymi u najpiękniejszych dam, nieustający wicher namiętności, rzucający bohatera w ramiona coraz to innej kochanki, aż do całkowitego wypalenia sił i ocknięcia się w mroźnej pustce wewnętrznej i osamotnieniu. Oto programowy zarys arcydzieła, stworzonego przez kompozytora, gdy liczył lat 24!
Więc już jasne. Na podstawie partytury Don Juana możemy sobie naszkicować sylwetkę Straussa. Wiadomo: kobieciarz, łowca przygód, podrywacz, uwodziciel, jednym słowem – stop! Ani jednym, ani dwoma słowami nie próbujmy określać charakteru pana Richarda, a jeśli by nas do tego zmuszono, to w ostateczności powiedzmy o nim jednoznacznie: „klasyczny pantoflarz”. Gdybym się znał na psychopatologii, zaryzykowałbym być może przypuszczenie, że w podświadomości Straussa kryły się elementy masochistyczne. Pozwalał się bowiem maltretować własnej małżonce, znajdując w tym ogromne zadowolenie.
Opisując postać Pauliny Strauss, autor odwołuje się do Pamiętników Almy Mahler, która z racji stanowiska męża – Gustava Mahlera (ówczesnego dyrektora Opery Wiedeńskiej) często stykała się, również prywatnie, ze Straussami. Małżonka Straussa miała nieprzyjemny zwyczaj negatywne oceny o utworach męża wygłaszać na forum publicznym w jego oczywiście obecności.
Ponoć w czasie premiery Brak ognia (która miała miejsce w 1902 r.) zasiadająca w eksponowanej loży dyrektorskiej pani Straussowa miała wywołać skandal głośno wyrażając swoje niezadowolenie z poziomu opery męża. Interwencja dyrektora Mahlera przyniosła tylko ten efekt, iż awanturująca się nadal pani Strauss wraz z mężem (który zdążył wrócić po złożeniu ukłonów na scenie) zostali zamknięci w gabinecie dyrektorskim.
W. Pawłowski pisze:
Głośne były historie rozgrywające się w czasach, kiedy to Operą Wiedeńską rządził duumwirat w osobach Franza Schalka (…) i Richarda Straussa. Pani Paulina zasiadała wówczas w czasie prób na widowni, a kiedy jej się coś nie podobało, głośnym gwizdem dawała wyraz swej dezaprobaty.
Ale, ale …co na to wszystko Mistrz Strauss. Za odpowiedź niech posłuży przywołany przez Pawłowskiego cytat z biografii Straussa autorstwa E. Krausego (wyd. przez PWM):
Najpiękniejsze pieśni napisał Strauss dla swojej żony; ona też była chrzestną matką większości z nich (…). Osobiste odczucia stopiły się z bliskim kompozytorowi oryginalnym brzmieniem głosu ukochanej kobiety. Odnosząc się z dużą rezerwą do symfonicznych i muzyczno – dramatycznych dzieł swego małżonka, identyfikowała się Paulina Strauss bez zastrzeżeń z jego dziełem pieśniarskim.
I jak chcą znawcy tematu, jako śpiewaczka operowa wykonywała je znakomicie.
Paulina Strauss była niewątpliwie postacią kontrowersyjną, ale dla męża nieodmiennie przez 55 lat wspólnego pożycia niezastąpioną towarzyszką. Chociaż trudno w to uwierzyć, ale być może takiej właśnie żony potrzebował nasz bohater, by być tym kim był? By miłość do żony wydobyła z niego to co najlepsze, co odbiło się potem w jego muzyce…
A na koniec autor zadaje pytanie: No dobrze – ale czy Strauss przy całym swoim uwielbieniu dla żony nigdy jej nie zdradził? (…). Oczywiście, że tak. Zdradzał Paulinkę (…).
Z kim?!
Odpowiedź na to można znaleźć w dalszej części rozdziału poświęconego Straussowi w Muzyka i miłość.

¹ P. Kamiński w: Tysiąc i jedna Opera t. 2, PWM SA, 2008, str. 435
Na podstawie: W. Pawłowski, Muzyka i miłość, PWM SA, 1999, ss 161-170
Opracowała: Renata Olchawa