O długich palcach słów kilka.


Wygląd zewnętrzny, to coś, na co większość ludzi nie ma większego wpływu. Oczywiście można zmienić ubranie, uczesanie, kolor włosów. Jeśli to nie pomoże, można – mając odpowiednio spore środki na koncie – zafundować sobie zabieg udoskonalający to i owo.

Ponieważ – niestety – nie na każdą wadę budowy znajdzie się lekarstwo, tym bardziej, że niektóre z nich wynikają z poważnych chorób,  osoby cierpiące z jej powodu muszą nauczyć się z nią żyć. Niektórzy jednak, potrafią nie tylko swoje wady oswoić, ale i całkiem nieźle wykorzystać i dzięki nim odnosić sukcesy. Z powodu wad budowy cierpiało też kilku wybitnych kompozytorów i muzyków.

Jedną z chorób, które można by nazwać ,,przydatnymi” (o ile komukolwiek choroba może się do czegoś przydać) dla muzyków jest Zespół Marfana, którego definicja mówi, że jest to genetyczna choroba tkanki łącznej. Chorzy mają m.in. niezwykle długie kości ( w tym długie palce), co sprawia, że osiągają spory wzrost, specyficzną, mają podłużną budowę głowy, nieprzeciętnie ruchome stawy, problemy ze wzrokiem, wynikające ze szczególnej budowy oka, kłopoty z kręgosłupem i sercem.

Na tę chorobę cierpiał prawdopodobnie Sergiej Rachmaninow. Kompozytor był wysoki (193 cm wzrostu), a mając olbrzymie dłonie i ruchome stawy, na klawiaturze bez problemu obejmował duodecymę;  niektóre, spośród jego kompozycji wymagają naprawdę sporej rozpiętości ręki. Nie mógł też zbyt długo pisać lub czytać, ponieważ zaczynały go wtedy boleć oczy i głowa. Z ich powodu też, w 1917 r., na kilka lat musiał zaprzestać komponowania. Z kolei w latach trzydziestych, z powodu bólu pleców i sztywności dłoni, miał kłopoty również z graniem.

Jednak mimo swoich problemów zdrowotnych, które podobno znosił ze stoickim spokojem, zachwycał swoją wirtuozerią. Niektórzy by pewnie dodali, że było mu łatwiej, ponieważ urodził się z taką a nie inną budową dłoni, tylko, że bez talentu i ciężkiej pracy na nic by mu się one nie zdały.  Poza tym, choć chorobie ,,zawdzięczał” długie palce, to w pakiecie dostał jeszcze cały szereg dolegliwości, związanych nierozłącznie z Zespołem Marfana (więcej w: ,,British Medical Journal”, vol. 293, 20-27.12.1986 r., s. 1624-1626).

Na tę chorobę cierpiał też prawdopodobnie Niccolò Paganini, choć nie jest to do końca udowodnione. Niewątpliwie miał dziwną budowę ciała, był niezwykle szczupły, miał bardzo ruchome stawy, a lewą ręką wyczyniał na skrzypcach cuda. Nie był jednak nadzwyczajnie wysoki, a giętkość stawów przypisuje się jego wieloletnim ćwiczeniom – do wielogodzinnej nauki był zmuszany przez swojego ambitnego ojca już od najmłodszych lat. Dysponujemy takim oto opisem mistrza, autorstwa wybitnego lekarza, Francesco Benatiego (w: John O’Shea, Muzyka i medycyna, PWM 1998, s. 99):

Lewe ramię było wyższe od prawego – gdy stał prosto z ramionami opuszczonymi wzdłuż ciała, powodowało to złudzenie, że z prawej strony jest wyższy niż z lewej. Można było z łatwością zauważyć elastyczność ścięgien ramion, rozluźnienie mięśni, które łączą kości przedramienia z kośćmi przegubu dłoni i z falangami palców.

Dłonie jego nie były dłuższe niż normalnie, ale dzięki elastyczności właściwej wszystkim częściom jego ciała, rozstaw palców był dwukrotnie większy. Dzięki temu mógł on na przykład – nie zmieniając pozycji ręki – zgiąć górne stawy palców lewej ręki w bok, robiąc to z największą łatwością i szybkością.

Sędzia Matthaus de Ghetaldi z pisał z kolei (Muzyka i medycyna, s. 104):

Zadziwiające, do czego on jest zdolny: może palce przeginać w bok, a także odgina kciuk do tyłu, tak, że ten dotyka małego palca. Jego dłoń jest tak ruchoma, jak gdyby pozbawiono ją mięśni i kości.

Pewnie nigdy do końca nie będzie wiadomo czy Paganini był faktycznie chory, czy umiejętności te zdobył dzięki wielu godzinom i latom, poświęconym na doskonalenie swojej gry. Z całą pewnością jednak, bez tej nadzwyczajnej pracy, nie byłby tak doskonałym skrzypkiem, który wprawdzie swoim życiem budził nieraz oburzenie, ale grą zachwycał bez wyjątku wszystkich.

Choć ciężko dziś osądzić na pewno  czy obaj kompozytorzy cierpieli na Zespół Marfana, bezsprzeczne jest, że potrafili grać, jak nikt inny, budząc zachwyt i zazdrość wśród innych muzyków. Obaj tworzyli też dzieła, które do dziś sprawiają trudność ich wykonawcom. Sami zaś czarowali swoją grą wszystkich, którzy mieli szczęście być ich słuchaczami.

Opracowała: Aneta Kalamat


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.